Po dotychczasowym dynamicznym rozwoju branży budowlanej obecny moment można określić mianem testu na odporność, gdy czas pracuje zdecydowanie na korzyść wytrwałych, elastycznych i dobrze przygotowanych graczy.

Z jednej strony mamy ugruntowane fundamenty – budownictwo nadal odgrywa kluczową rolę w gospodarce. Z drugiej jednak strony coraz bardziej widoczne stają się symptomy, które wskazują, że strategia „budujmy, póki można” musi ustąpić miejsca przemyślanej i zrównoważonej działalności. Według danych GUS produkcja budowlano-montażowa w sierpniu spadła o 6,9% rok do roku, a w porównaniu z lipcem – o 8,9%. To wyraźny sygnał, że nawet segmenty budownictwa tradycyjnie uważane za odporne na wahania gospodarcze, takie jak infrastruktura publiczna, zaczynają odczuwać skutki zmian makroekonomicznych i strukturalnych.

Wraz z malejącą liczbą nowych kontraktów rosną problemy z płynnością finansową i zadłużeniem. Według raportu BIG InfoMonitor łączne zaległości firm z branży budowlanej w sierpniu przekroczyły 5,8 mld zł. To sektor szczególnie narażony na zatory płatnicze, a z brakiem płynności zmaga się 5% rynku. Jest to dotkliwe zwłaszcza dla firm podwykonawczych – mniejszych podmiotów, które często działają na granicy rentowności i mają mniej narzędzi do egzekwowania należności, przez co są bardziej narażone na opóźnienia płatności, niekorzystne warunki umów oraz rosnące wymagania kontraktowe.

Z drugiej strony – mimo tych trudności – pojawiają się sygnały, że branża zaczyna się stabilizować i może szykować się na nowe otwarcie. Firmy deklarują, że będą inwestowały w nowoczesne technologie, automatyzację i cyfryzację, co może stać się jedną z dróg wyjścia z kryzysu.

Dla naszego środowiska dużym wyzwaniem, ale też szansą będą zapowiedziane inwestycje w obronę cywilną. W najbliższym czasie samorządy mają otrzymać 5 mld zł na przygotowanie obiektów zbiorowej ochrony, remonty i wznoszenie nowych budowli ochronnych. Duża odpowiedzialność w tym zakresie będzie spoczywała na barkach inżynierów budownictwa.

Kluczowe będą najbliższe kwartały – czy duże środki publiczne, krajowe i unijne zostaną skutecznie uruchomione, czy procesy zamówień przyspieszą, a umowy będą podpisywane terminowo i zgodnie z przewidywalnymi warunkami? Bez tego ryzyko stagnacji lub nawet regresu stanie się realne.

Dla firm, które potrafią działać elastycznie, przyjmować świadomie kontrakty, a zarządzanie ryzykiem traktować priorytetowo, może być to czas dużego skoku naprzód. Dla tych, które pozostaną bierne, perspektywa jest zdecydowanie mniej optymistyczna.

 

Mariusz Dobrzeniecki
prezes Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa

 

Fot. Tomasz Wróblewski
Tekst opublikowano w miesięczniku „Inżynier Budownictwa” nr 11/2025